Obszar polskich upraw konopi rósł bez przerwy od 2014 roku. Trend natrafił na opór dwa lata temu, gdy po osiągnięciu szczytu w 2020 powierzchnia pól pokrytych zieloną rośliną zaczęła spadać, a w 2022 wróciła do stanu zbliżonego z 2018. Oczekuje się jednak, że wzrosty powrócą – i są ku temu dobre powody.

Historia konopi w Polsce

Dzisiejsze 1786 hektarów konopi nie robi żadnego wrażenia, gdy zestawimy je z danymi sprzed 60 lat. W drugiej połowie XX wieku było to bowiem nawet 30 tysięcy hektarów. Co więcej, liczba 1786 to niemal połowa mniej niż jeszcze w 2020 roku, kiedy to uprawiano najwięcej w obecnym stuleciu – ponad 3500 hektarów.

Obecnie najwięcej uprawia się na Pomorzu, w Wielkopolsce i na Lubelszczyźnie. W każdym z tych regionów uprawia się dziś więcej, niż 20 lat temu łącznie w całym kraju. Próżno natomiast szukać konopi w województwie lubuskim, gdzie konopi rośnie ledwo 2,5 hektara.

Za wzrost popularności tych upraw w ostatnim czasie z pewnością w dużej mierze odpowiada moda na CBD. Nie tłumaczy to jednak dlaczego przez ostatnie dwa lata obszar upraw zmalał – a przecież konopie są najpopularniejsze od dawna, z planowaną legalizacją w Niemczech, legalną marihuaną na Malcie i dyskusjach o konopiach w Kongresie USA.

Współczesne trudności dla polskich konopi

Według Kombinatu Konopnego przyczyn zmniejszenia areału upraw jest kilka. Ich popularność w ostatnich latach doprowadziła do sytuacji, w której podaż przekroczyła popyt. Do tego wzrosły ceny innych płodów rolnych, co sprawiło, że rzepak, kukurydza czy pszenica stały się bardziej opłacalne niż konopie. Na domiar złego w 2021 roku Ministerstwo Rolnictwa ogłosiła decyzję o odebraniu dopłat do uprawy polskiej odmiany Finola.

Szanse na przyszłość

Co się zmieni? Znów przedstawiając zdanie Kombinatu Konopnego, optymistycznie może nastrajać zielarski kierunek wykorzystania konopi i rosnące zainteresowanie przemysłu. Na korzyść konopi działają także zawirowania na rynkach produktów, dla których materiał konopny może być substytutem. Szansą są więc przemysłowe plantacje nastawione na pozyskanie słomy konopnej.

Pozytywnym aspektem jest także podniesienie dopuszczalnego poziomu THC do 0,3%. Do łask powróci Finola, a do tego na koniec 2021 roku Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził legalność nieprzetworzonych produktów z kwiatów i liści konopi, z czym nadal zmagają się inne kraje europejskie.

Co jeszcze można poprawić? Eksperci wskazują na potrzebę zwiększenia dopuszczalnej zawartości THC w konopiach siewnych. Często przywoływana jest w tym przypadku granica 1%, którą już wprowadzili np. Czesi. Uprawy konopi włóknistych wstrzymywane są także przez brak odpowiedniej infrastruktury i ograniczone zdolności przetwórstwa. Wciąż mało firm zajmuje się np. produkcją betonu konopnego czy budową z niego domów. To wszystko jednak prędzej czy później się zmieni – a wówczas areał polskich upraw osiągnie nowe szczyty.